Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturowe "Nasza Ziemia"

Jesteśmy niezależną grupą mieszkańców gminy Kosakowo, którym zależy na utrzymaniu turystyczno-rolniczego wizerunku gminy, odwołującego się do wielowiekowej tradycji Północnych Kaszub.

O co walczymy

Aktualności

2019-02-06
Katastrofa ekologiczna w wodach Bałtyku?
Katastrofa ekologiczna. Tak mówią rybacy z nadmorskich miejscowości, którzy coraz częściej wracają z połowów z pustymi sieciami. Reportaż w TVP3 Gdańsk.Katastrofa ekologiczna w wodach Bałtyku?

więcej...

2019-01-11
Kilkadziesiąt martwych ptaków w rejonie Zatoki Puckiej.
Coraz częściej na naszych plażach znajdujemy martwe ptaki. Co jest bardzo niepokojące...Kilkadziesiąt martwych ptaków w rejonie Zatoki Puckiej.

więcej...

2018-11-06
Obchody Setnej Rocznicy Niepodległości Polski.
Obchody Setnej Rocznicy Niepodległości Polski z naszą nowo wybraną Radną w Gminie Kosakowo. Aliną SzydowskąObchody Setnej Rocznicy Niepodległości Polski.

więcej...

2018-10-16
Retransmisja z debaty kandydatów na Wójta Naszej Gminy
Retransmisja z debaty kandydatów na Wójta Gminy KosakowoRetransmisja z debaty kandydatów na Wójta Naszej Gminy

więcej...

zobacz wszystkie aktualności »

Członkowie stowarzyszenia »

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter

Będziemy informować Cię o wszystkich ważnych wydarzeniach, które mają miejsce w naszej gminie.

imię:
e-mail:
» rezygnacja

2015-06-23 - Z Zatoki Puckiej znikają ryby.

Naukowcy wiążą to ze zrzutem do wody solanki przez PGNiG, który buduje na Wybrzeżu podziemne magazyny na gaz. Kluczowy czujnik, który miał pokazać wpływ inwestycji na Morze Bałtyckie, zaginął.

Chodzi o 10 podziemnych magazynów, które powstają w Kosakowie pod Gdynią. Inwestycja została uznana za strategiczną dla bezpieczeństwa energetycznego państwa. Kawerny, bo o nich mowa, to potężne komory, które wypłukiwane są oczyszczonymi ściekami w głębokich pokładach soli kamiennej na lądzie. Wydobyta w trakcie budowy solanka jest odprowadzana rurą do Zatoki Puckiej, a tam za pomocą dyfuzorów mieszana z morską wodą.

W ten sposób powstają idealne zbiorniki na gaz. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ma pozwolenie na budowę 10 kawern, dotąd powstało pięć. Docelowa pojemność magazynu wyniesie 250 mln m sześc. gazu, a inwestycja ma się zakończyć w 2020 r. Koszt to ok. 514 mln zł, z czego 115 mln dorzuciła UE. Decyzję środowiskową w 2008 r. - na podstawie badań wykonanych na zlecenie PGNiG - wydał wojewoda pomorski.

"Dotychczas, czyli od 2009 r., zrzucono 9,3 mln m sześc. solanki, a do roku 2021 planuje się wprowadzenie do wód Zatoki Puckiej ok. 20 mln sześc." - podało biuro prasowe spółki.

Inwestycja od początku budzi sprzeciw naukowców i mieszkańców gminy Kosakowo ze stowarzyszenia Nasza Ziemia. 

- Zagrożenie zostało wyliczone na podstawie modelu matematycznego, który prognozował wzrost zasolenia o 0,5 promila - mówi prof. Marcin Węsławski z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie. - Na podobnym poziomie są naturalne wahania roczne w zasoleniu, a tu zrzut zaplanowano do Zatoki Puckiej: obszaru najmniej dynamicznego i najbardziej cennego przyrodniczo. Na Zachodzie w takich przypadkach zrzuca się solankę do otwartego morza i jak najdalej od obszarów cennych przyrodniczo. Wszelkie raporty mówiące o oddziaływaniu na środowisko, które dostarczał PGNiG, wpływ na środowisko ryb ujmowały bardzo ogólnie.

W 2013 r. zanotowano przyrosty zasolenia w granicach 0,3-0,4 promila na obszarze ok. 300 m od środka instalacji zrzutowej. - Dokument z ubiegłego roku, który przedstawiła nam spółka, mówi z kolei, że na głębokości 8 m występują 2 mg tlenu na litr wody. A powinno być 6-10 - podkreśla prof. Węsławski. - Tak niskie stężenie występuje tylko w bardzo głębokiej wodzie. To objaw niedostatku, który większość organizmów morskich źle znosi.

Zauważyli już to rybacy. W piątek odwiedziłam ich w Mechelinkach, ok. 2 km od brzegu zrzucana jest solanka. 

- Zastawiłem 40 sieci, wyłowiłem 15 kg flądry - powiedział mi Stefan Litwin, rybak od 20 lat. - Tak źle jeszcze nie było. Dorsza to nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałem. Koledzy mówią, że ryb po Piaski nie ma. Niedługo na ZUS nie będzie.

Jak prognozują naukowcy, niskie stężenie tlenu oraz opadająca sól mogły spowodować, że pokarm dla fląder wymarł, a te przemieściły się w jego poszukiwaniu. 

- Od początku podkreślaliśmy, że solankę można wrzucać do wody, ale w znacznie głębszych rejonach - mówi Iwona Psuty, dyrektor Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni. - Nie dość, że flądry jest mniej, to jeszcze spadła biomasa tej ryby. Ogólnie zjawisko to nie zagraża całej populacji, ale może mieć ogromny wpływ na lokalną przyrodę oraz rybaków, którzy głębiej w morze 10-metrowym kutrem nie wypłyną.

Naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego rok temu rozmieścili w dnie Zatoki, w okolicy zrzutu solanki, pięć czujników. Tydzień temu zebrali pierwsze wyniki, ich analiza zajmie tygodnie. 

- Okazało się jednak, że dwóch czujników brakuje. W tym jednego kluczowego, który znajdował się najbliżej instalacji zrzutowej. Na 90 proc. to działalność człowieka, w tym rejonie jest zakaz poruszania się kutrów - mówi prof. Maciej Wołowicz, kierownik Zakładu Funkcjonowania Ekosystemów Morskich na UG.

Poprosiliśmy o komentarz PGNiG. "Dołożyliśmy wszelkich starań już na etapie planowania inwestycji po to, aby była bezpieczna dla środowiska naturalnego, a wszystkie normy są przestrzegane" - zapewniła spółka. 

źródło: wyborcza.pl
2016 © NaszaZiemia.org
tworzenie stron Webton.pl